Blog > Komentarze do wpisu
szopka, odchudzanie, pod krawatem i kryzys

Poniedziałek. Więc znów zaspaliśmy. Poniedziałek jest u Młodego dniem pod krawatem, poszedł bez, w koszuli białej. Bo ja nie wiążę, a Smoła dokonuje życiowych przełomów w grodzie Kraka. Za to ulepiliśmy z masy solnej szopkę, rączkę, co przy suszeniu odpadła od dzieciątka przyczepiliśmy na klej Ośmiorniczka i jeszcze to dowiozłam mimo deszczu. Pomiędzy prasowaniem gigantycznej sterty ciuchów, gotowaniem cukiniowej zupy kremu, z niemowlem dyndającym u spódnicy, a seminarium z językowego obrazu świata doszłam wczoraj do wniosku, że bycie ideałem jest jednak dość wyczerpujące. A już bez dwóch zdań ideałem, który niedojada. Gdyż trzeba mi schuść. Nie żebym była brzydka czy gruba, ale przy dłuższych wybieganiach szwankują mi kolana. A ja się jaram wiosennym półmaratonem, bardziej niż ciuchami w rozmiarze 38, które będą do wywalenia. Śniło mi się, że chciał mnie pocałować jeden chłopak obcy, znaczy nie mój. Chciał, ale nie pocałował, tylko tak głowę zatrzymał w pół drogi, w najbardziej ekscytującym momencie pierwszego pocałunku - wtedy, kiedy już wiadomo, że coś, ale jeszcze nic nie ma. Niezręcznie się poczułam z powodu snu tego, bo przecież mam już chłopaka i to zupełnie innego, ale po namyśle uznałam, że nie przekroczyłam chyba żadnych granic, jakich się nie powinno przekraczać w związku. Ostatecznie, w tym śnie, to on mnie chciał pocałować, nie ja jego. Do odchudzania mam specjalny łydżet na mój wypasion, telewizoropodobny smartfon, mówi mi, co mam zjeść, żebym sobie tym głowy specjalnie nie zaśmiecała i jest dość skuteczny, przede wszystkim dlatego, że jak nie chcę zjeść tego, co on mi mówi, żebym zjadła, zawsze ma w zanadrzu propozycję czegoś innego, co akurat jest pod ręką. Nawet zapłacę funt coś za wersję pro, niech no tylko zacznę mieć jakieś fundusze, których nie mam. Jeśli to nie jest dziejowa niesprawiedliwość, że forsa znika, choć jej nie trwonię, ale płacę jedynie za wszystkie te niezbędne rzeczy, za które płacić trzeba, to chyba tylko kryzys.

poniedziałek, 05 grudnia 2011, fourchet