Wpisy z tagiem: sprawy sercowe

poniedziałek, 10 października 2011
o wylaszczaniu się i innych sposobach na przetrwanie zimy

- Przepraszam... - przeprosił, skubiąc nerwowo rękaw od kurtki. Zaskoczona wyplątałam uszy ze słuchawek. - Przepraszam, czy my... Czy moglibyśmy się jeszcze kiedyś zobaczyć? - rzucił mężczyzna z tramwaju i pokrył się pąsem. Nie wyglądał na mordercę ani seryjnego ruchacza, programistę ani ultraprawicowca, więc zrobiło mi się miło. Z resztą - kto by się nad tym zastanawiał, ostatni raz takie propozycje słyszałam jakoś między 1945 a drugą ciążą.
- To bardzo miłe, ale mam chłopaka i dwoje dzieci, więc nie randkuję - wyjaśniłam z uśmiechem. Oswajał się z tą wiadomością pomału, dukając coś nieśmiało o delikatności i mojej urodzie paszczowej. W końcu stanowczo, acz miło ucięłam rozmowę i pomknęłam spod palmy w stronę Krakowskiego Przedmieścia.
Kolejne "Hej, jak się nazywasz?" usłyszałam pod Kopernikiem.
Dziwne, zważywszy na to, że sama siebie odesłałam już dawno na matrymonialną emeryturę.
I teraz zachodzę w głowę, czy taki wzrost atencji ze strony płci przeciwnej to kwestia fioletowych szortów, które, mimo ataku jesieni, zdecydowałam założyć na rajstopy? To był mój pierwszy raz, kiedy tak razem nosiłam rajstopy i szorty, czort wie, może to tak zawsze działa? A może to raczej to, że pierwszy raz od kilku miesięcy wyszłam na miasto bez dzieci?
Dziwny fenomen - choć trudno babki z taką hałaśliwą hałastrą nie zauważyć, dla facetów jest ona niewidzialna.
Chwilowo nie dane mi będzie jednak prowadzenie dalszych eksperymentów bo mi dzieci poplamiły fioletowe szorty jakimś świństwem. Może się nie sprać nawet w aktywnej pianie.