|
Archiwum
Tagi
|
Wpisy z tagiem: babskie sprawy
środa, 02 listopada 2011
sztuka bycia sztuką
Środoponiedziałek w korpo. Idę. Idę do kuchni, idę po kawę, zbaczam na chwilę to toalety po ręczniczek, a tam ślicznotka taka patrzy na mnie. Z lusterka. Sądzę, że nie należy bać się obcisłych, ołówkowych spódnic, nawet jeśli cholerna waga pokazała dziś rano więcej o dwa kilo niż wczoraj i nie potrafię tego wyjaśnić inaczej, niż tym mitycznym nabieraniem wody przed okresem. Całe życie nam wmawiają, że kobiecy look to głodówka, tony pudru i godziny ślęczenia przed lustrem. Z moich doświadczeń wynika jednak, że wystarczy biegać, tak ze trzy razy w tygodniu i suszyć włosy po umyciu. No, może jeszcze raz na jakiś czas robić sobie seans z woskownicą. Jest to jedna z niewielu życiowych mądrości, które zamierzam wpajać córce. Poza oczywistymi prawdami, że nieważne, jak tańczysz, ważne, żeby dużo ruszać dupą. W charakterze wisienki na torcie doskonałej samooceny dorzucam jeszcze nowy tatuaż na plecach. Z czaszko i kokardko, bardzo cute.
środa, 26 października 2011
zapomniałam o dupie
Biedro Biedrem, w sumie to nie wiem, czemum się tak tego Biedra czepiła, skoro z myśli głownych to miałam takie, że po pierwsze, płacenie pejpasem jest fajowe, po drugie ćwiczenia z piłką, taką gimnastyczną, są fajowe i może nawet przekonały mnie trochę do pilatesu, po trzecie dobrze jest pracować w medialnej firmie, bo się ma wtedy różne do kina wejściówki. Ja na przykład pracuję w takim korpo no, o mniej wymagającym targecie, to mam takie różne na komedie wejściówki, horrory i jak się roboty napierdalajo, mój chłopak, w koncernie medialnym osadzony bardziej aspirującym, przynosi wejściówki na filmy stosunkowo ambitne, na przykład w kinie byliśmy wczoraj Muranów, hipsterskim. Oscentacyjnie wydziarany, tak na przedramionach, żeby było widać, sklepikarz, powiedział, że oni nie sprzedają latte tylko kawę z automatu z mlekiem łaciatym. Film ładny był.
poniedziałek, 10 października 2011
fleszmob bez fleszmoba i zakupy na ibeju
Wstęp |